Kraków odwołał prezydenta. Mieszkańcy pokazali, że władzę da się rozliczyć
Kraków powiedział „dość". W referendum 24 maja mieszkańcy odwołali prezydenta Aleksandra Miszalskiego — i niezależnie od tego, jak ten wynik będzie się próbowało dziś relatywizować, jest to jasny sygnał: władza, która lekceważy ludzi, może zostać rozliczona przy urnie, a nie dopiero po czterech latach.
Liczby są twarde. Za odwołaniem prezydenta zagłosowało 171 581 osób, przeciw 3 631 — według late poll to blisko 98 procent głosujących [media: RMF24, Rzeczpospolita]. Frekwencja wyniosła ok. 30 proc., co przesądziło o ważności głosowania w sprawie prezydenta [urzędowe: BIP Miasta Krakowa].
Trzeba jednak powiedzieć wprost, bo do uczciwego komentarza to należy: odwołano prezydenta, ale referendum w sprawie Rady Miasta okazało się nieważne z powodu zbyt niskiej frekwencji [media: Gazeta Krakowska]. Środowiska, które ogłaszają dziś pełne zwycięstwo, powinny tę różnicę odnotować — radni zostają, a miastem do czasu wyborów pokieruje komisarz wyznaczony przez rząd. Nowe wybory prezydenckie spodziewane są na przełomie sierpnia i września.
Skąd ta determinacja krakowian? Bezpośrednim zapalnikiem były decyzje uderzające w zwykłych mieszkańców: Strefa Czystego Transportu, podwyżki cen biletów komunikacji i rozszerzenie płatnego parkowania na weekendy [media]. To klasyczny przykład polityki robionej „dla mieszkańców", ale bez mieszkańców — i to się zemściło.
Konfederacja, która od początku wspierała oddolną akcję, komentuje wynik jako dowód, że „kolesi można odpiłować od koryta" i zapowiada walkę o fotel prezydenta [partia: Konfederacja.pl]. To jest stanowisko strony politycznej, nie nasza diagnoza — ale trudno odmówić mu jednego: pokazuje, że narzędzie referendum, traktowane przez establishment jako martwy zapis w ustawie, w rękach zdeterminowanych obywateli wciąż działa.
I to jest, naszym zdaniem, najważniejsza lekcja z Krakowa — wykraczająca poza sympatie partyjne. Samorząd nie jest własnością urzędującej ekipy. Jest wspólnotą mieszkańców, którzy mają prawo powiedzieć „sprawdzam", gdy poczują się zlekceważeni. Pytanie, które zostaje, brzmi: czy klasa polityczna wyciągnie z tego wnioski przed jesiennymi wyborami — czy potraktuje odwołanie prezydenta jako wypadek przy pracy.
Komentarz redakcji prawda.online. Tekst wyraża opinię redakcji; przytoczone fakty pochodzą z oznaczonych źródeł.
Źródła
- [media] RMF24 — wyniki late poll referendum ws. Aleksandra Miszalskiego
- [media] Rzeczpospolita — Kraków odwołał prezydenta, frekwencja przekroczyła 30 proc.
- [media] Gazeta Krakowska — Miszalski odwołany, Rada Miasta zostaje
- [urzedowe] BIP Miasta Krakowa — Referendum 2026
- [partia] Konfederacja.pl — wpisy K. Bosaka i B. Pejo o referendum w Krakowie